Sas - 3 ulubione wiersze

autor: Małgorzata Południak
liczba wyświetleń: 4098 razy
Sas - 3 ulubione wiersze

 

Sas – 1965, trochę się inspiruje rzeczywistością mu daną a trochę dopisuje swoje wydarzenia do kosmicznego worka poezji. Poezję tworzy, kiedy musi, kiedy mimo kilku prób odganiania ten łabędź jeszcze do niego przylatuje i dziobem kłapie. Publikuje niewiele, bo pisze przede wszystkim dla umarłych albo dla tych, którzy się jeszcze nie urodzili. Jedyny tom poezji – „Komentarze” Wrocław 2001, stanowi namacalny ślad jego poetyckiego istnienia. Od lat współpracuje z pismem „Rita Baum”, w którym ostatnio komentuje nadsyłane do redakcji lub na jego adres wiersze czy tomy poezji. Pod pretekstem rozmów o poezjowaniu na łamach poczty poetyckiej jako Dariusz Sas chce zacząć przemycać historie o pszczołach, które też nikną jak poeci na pustyni życia. Być może jeszcze w tym roku wejdzie jako tekściarz do historii muzyki poważnej zapisanej na płytach, dzięki Rafałowi Augustynowi. Zwolennik improwizowanych wydarzeń poetyckich, w przyszłym roku 11 maja zakończy swój 11 letni happening na grobie Rafała i Andrzeja Wojaczków.

Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?



Ci co czytają to nieroby 



Ja to jestem poetą pracującym 
Wojuję z rzeczywistością na różne sposoby 
Od pół do szóstej klepię ją i wiję 
Do bandziocha raz dziennie coś wrzucam i żyję 
Ale to tylko do czasu – wiem 
A potem to już nie wiem 

Wszystko gra 
Jak się paliwo ma 

Jestem z niego zadowolony, bo:
a) pisany jest na śmieszno,
b) prowokuje tytułem i kolokwialnym stylem, 
c) jest autoportretem z czasów bliskich jego powstaniu, 
d) przedstawia mój dydaktyczny światopogląd.

Porozumienie 

Wyziewy unoszące się nad trupami niewysoko i niewidzialnie. Zawieszone na 

sklejonych grudach ziemi tańczą w smudze jaką zostawia pędzel moczony 
w wodzie. 

Dały mi się we znaki po trzech dniach gdy pochylając nad wiekiem trumny 
twarz sztywną od spirytusu zobaczyłem w szczelinach swoje palce. 

Przez następny miesiąc rzygałem na każdą trumnę w której widziałem swój
 kawałek nogi z zapleśniałym butem włosy połamane wokół głowy żebra
 sterczące z przegniłego garnituru na pośmiewisko mojej skóry. 

Wyniosłem siebie stamtąd całego. Cierpliwie zszywałem wieczorami w świetle
 ulicznej latarni. Mnie kurwa zakopywać! O! Takiego!


Ten tekst jest dla mnie zapisem dość nietypowej sytuacji, którą doświadczyłem podczas ekshumacji ciała mojej matki. Oto wydobycie trumny, które jest dość powszechnym zdarzeniem dla ludzi, którzy interesują się śmiercią i jej konsekwencjami, okazało się na tyle inspirujące, że wyznaczyło porządek tej poetyckiej prozy. W czasie standardowych robót – rozkopywanie świeżego grobu (4 miesiące, wiosna, mokry kwiecień) i wyciąganie trumny, odpadła jej boczna ściana i mogłem, nie mając już nadziei, raz jeszcze zobaczyć ciało matki. Oczywiście zamieniłem to na historyjkę, w której bohaterem jest narrator a elementy świata przedstawionego i akcji wpisują się, w moim przekonaniu, w opowiadania z dreszczykiem. Tytuł jak i wymowa całego tekstu realizuje liryczną niezgodę na umieranie. Fabuła ma trochę mylić, uciekać od istotnego przekazu, a takie zacieranie śladów jest moją ulubioną grą z czytelnikiem.Tak, tu nie spudłowałem, nie siliłem się na wydobywanie ducha liryki, tylko wylałem to, co w głowie mi zakipiało. Cieszy mnie też to, że udało mi się opisać kolor zapachu śmierci, który po kilku kontaktach z ciałami umarłych nadal widzę tak samo. 

Przelewka 

Zwinięta jak ścierka i pomarszczona Hekabe 
Gasnącym wzrokiem ogląda stopy gwałconych córek 
Podnosi rękę i kładzie ją podobna Niobe oimoi feu feu na głowie 

Teraz gdy rozhuśtane wiatrem włosy w nieznanym języku ai ai 
Mówią o jej wypełnionym po brzegi życiu 
Słyszy: ottototototōi
I staje się sztywna jak pamięć którą trzeba zakopać
Dlaczego jestem z niego zadowolony? Bo po wiekach tej literackiej fikcji, która często stanowi dla mnie inspirację do refleksji o ludziach, udało mi się „po swojemu” dopisać współczesną cząstkę greckiej mitologii. Przerażające sceny po zdobyciu Troi, które przemilczał Homer, dopisał – rozpisał (?) między innymi Eurypides. Za Nim właśnie poszedłem, wykorzystując nieprzetłumaczone przez Łanowskiego zbitki onomatopeicznych ciągów rozpaczy. Wymyślenie drastycznego momentu żegnania się matki z córkami to właśnie mój akcent. Taka drzazga od człowieka, który otrzymuje informacje o zachowaniu sobie współczesnych zwycięzców wojennych potyczek i dzięki temu poszerza wysterylizowane przez zawody sportowe pojęcie hasła: człowiek. Wojny, jako momentu, o którym się mówi: a teraz róbta co chceta nie akceptuję i w związku z tym jestem z tekstu zadowolony, bo już nie muszę o tym pisać i jako poeta mam pewną rzeczywistość ostatecznie opisaną. Amen. 
                                                       
© Sas

 

 

Akcje
Komentarze

Jeszcze nikt nie skomentował tej publikacji.
Bądź pierwszy!

Fundamenty
poezja | 2017-09-25 22:55
beatum
ALFA NOVA DWA 4/4
dramat | 2017-09-25 09:52
SEMPER
Każde Twoje słowo
poezja | 2017-09-24 23:31
Moe
MOTYLE
poezja | 2017-09-24 17:10
beatum
- 4 -
poezja | 2017-09-23 18:42
www
pokaż wszystkie »
Złoty wawrzyn pozostanie złoty
Czytelnia | 2017-02-26 02:25
Małgorzata Południak
Raport z nie-tożsamości, Ewa Sonnenberg "Obca"
Akademia pisania | 2016-09-05 21:29
Paweł Dąbrowski
O sztuce, życiu i przyjaźni (I)
Autor allarte | 2016-09-05 21:24
Małgorzata Południak
Liryczni mężczyźni, spokój oceanu i dzika okolica
Czytelnia | 2016-09-05 21:11
Małgorzata Południak
Skłonności
Czytelnia | 2016-03-22 20:45
Małgorzata Południak
pokaż wszystkie »
SZAFa kwartalnik literacko artystyczny
Poezja. Proza. Krytyka literacka. Recenzje. Relacje z wieczorów poetyckich. Ekfraza. Wywiady. Teatr. Fotografia. Malarstwo.
szafa.kwartalnik.eu/
Art Pub Kultura
Poezja. Kultura. Wernisaże.
www.artpubkultura.blogspot.com