Magdalena Lewańska
liczba publikacji: 4
liczba punktów: 48

Bajka o królewnie, potworze i bajkowym losie

 

Była wyspa na ciemnym jeziorze, był zamek na wyspie, była brama w zamku, a tej bramy strzegł potwór.

Dlaczego strzegł potwór tej bramy?

Otóż to. Potwór nie pilnował bramy jako takiej, bo po cóż by mu to było, potwór strzegąc bramy, więził w zamku królewnę. Dlaczego to robił, sam dobrze nie wiedział.

Nie chciał królewny zjeść. Gdyby miał na nią apetyt, pożarłby ją już dawno, zamiast czekać aż stanie się łykowata. Zresztą był ów potwór smokiem roślinożernym, z czego niezwykle się cieszył, gdyż na maleńkiej wyspie jedynie roślin nie brakowało.

Nie strzegł też smok królewny po to, aby, gdy dorośnie, uczynić ją swoją żoną, bo pomijając to, że królewna dawno już dorosła, tak dawno, że można ją już było nazywać starą panną, była człowiekiem, przez co, mimo, że całkiem jeszcze niebrzydka, zupełnie nie interesująca dla potwora. Nawiasem mówiąc wcale nie jest pewne, czy potwór był samcem.

Doświadczony czytelnik bajek domyślił się już dawno - potwór więził królewnę z bajkowej konieczności. Nikt nie pytał go, czy zadanie mu odpowiada, czy chętnie siedzi na posterunku. Posadzono go tu, kazano strzec królewny ze wszystkimi konsekwencjami i już! A konsekwencje to były nie małe!

Mniej więcej raz na miesiąc przybywał zwabiony bajką i chęcią sławy a to królewicz dzielny, a to krawczyk sprytny, a to chłopek roztropny i usiłował uwolnić uwięzioną królewnę. Nie było to łatwe, przeciwnie, bardzo trudne, można nawet powiedzieć, że wręcz niemożliwe. Przed bramą stał potwór i ryczał głośno:

- Odejdź stąd śmiałku!

Nikt nie wiedział, że nie była to groźba, a jedynie prośba biednego potwora, gdyż nie lubił on okrutnie wszystkiego, co następowało potem.

Potwór mówił: - Jeśli rozwiążesz zagadkę tej bajki, wpuszczę cię do królewny, jeśli nie, muszę cię pożreć..!

I rzeczywiście musiał, oj musiał, bo taka była jego dola. A że był roślinożerny nie szło mu to łatwo. Żarł i rzygał, rzygał i znowu żarł i jeszcze dnie całe odbijało mu się kwaśno a śmierdziście.

Królewna tymczasem żyła w zamku samotnie, ale szczęśliwie. Miała ona szafy pełne najpiękniejszych sukien, szkatuły pełne najwspanialszych klejnotów, czarodziejski stoliczek raczący ją najbardziej wyszukanymi daniami, bibliotekę pełną skarbów literatury, wełnę do robienia na drutach i bieżącą wodę.

Nie miała tylko kłopotów.

Nie wiedziała wcale, że jest więziona, nie wiedziała nic o swych niedoszłych wybawicielach ani o biednym potworze. Nie marzyła ani o królewiczach dzielnych, ani o krawczykach sprytnych, ani o chłopach roztropnych, bo na cóż królewnie, której niczego nie brakowało, strup na zdrowej głowie?

Zwróćcie, dzieci, uwagę na przewrotność bajkowego losu. Przed zamkiem potwór strzeże spokoju królewny, wbrew własnej woli wypełnia obrzydłą powinność i o niczym bardziej nie marzy, jak o tym, by śmiałek jakiś rozwiązał wreszcie zagadkę. W zamku królewna nie świadoma niczego wiedzie żywot nie zmącony żadną troską. Powinniśmy jej życzyć, żeby nikt nigdy zagadki nie rozwiązał.

A potwór..?

No tak, ale... spokój królewny..!?

Jakie wyjście znaleźć z tej sytuacji?

Mylicie się drogie dzieci, jeśli macie nadzieję, że bajka skończy się tak, aby wszyscy byli zadowoleni, że królewicze dzielni i krawczykowie sprytni i chłopi roztropni pójdą po rozum do głowy i pojmą nareszcie, że królewna wcale nie chce wychodzić za mąż i pozwolą jej przeżyć życie w szczęśliwej samotności i że przestaną przybywać na wyspę i przyprawiać potwora o wymioty i niestrawność.

Niestety bajka kończy się inaczej. Opowiem to krótko, nie ma co się rozwodzić nad nieprzyjemnymi sprawami.

Otóż przybył razu pewnego przed bramę pewien królewicz młody, czy też krawczyk piękny, a może chłopek silny, rozwiązał zagadkę bez trudu, całkiem niepotrzebnie zabił potwora gdy ten padł mu w objęcia płacząc z wdzięczności i ulgi, wszedł do zamku, pojął królewnę za żonę, zaczął używać życia i skarbów królewny, kazał być jej wdzięczną dozgonnie - jednym słowem zburzył jej spokój nie dając w zamian nic... O, przepraszam, dał jej jedyną rzecz, której przedtem nie miała. Dał jej masę kłopotów.

A królewna? Cóż za niewdzięczność! Królewna postarzała się szybko, stała się starą i brzydką babą i doprawdy należy podziwiać jej męża, że nie uciekł od niej, jej zamku z wygodami i od jej skarbów gdzie pieprz rośnie. A może gdyby tak zrobił, tak paskudnie, tak okrutnie, to powiedziałybyście dzieci, że bajka jednak skończyła się dobrze?

 

Podziel się Śledzik facebook Twitter blip.pl
Wyświetleń: 193  |  Dodano: 2017-08-11 14:34  |  Punkty od użytkowników: 5.00
Komentarze

Jeszcze nikt nie skomentował tej publikacji.
Bądź pierwszy!

Zobacz również
-5-
poezja 2017-10-16 00:06
Mogło być gorzej
pozostałe 2017-10-13 22:55
drabble
Przygoda Franka
bajka 2017-10-11 11:16
-5-
poezja | 2017-10-16 00:06
www
Mogło być gorzej
pozostałe | 2017-10-13 22:55
Hardy
Przygoda Franka
bajka | 2017-10-11 11:16
Mgielka
Kot Damazy
poezja | 2017-10-09 13:04
SEMPER
pokaż wszystkie »
Złoty wawrzyn pozostanie złoty
Czytelnia | 2017-02-26 02:25
Małgorzata Południak
Raport z nie-tożsamości, Ewa Sonnenberg "Obca"
Akademia pisania | 2016-09-05 21:29
Paweł Dąbrowski
O sztuce, życiu i przyjaźni (I)
Autor allarte | 2016-09-05 21:24
Małgorzata Południak
Liryczni mężczyźni, spokój oceanu i dzika okolica
Czytelnia | 2016-09-05 21:11
Małgorzata Południak
Skłonności
Czytelnia | 2016-03-22 20:45
Małgorzata Południak
pokaż wszystkie »
SZAFa kwartalnik literacko artystyczny
Poezja. Proza. Krytyka literacka. Recenzje. Relacje z wieczorów poetyckich. Ekfraza. Wywiady. Teatr. Fotografia. Malarstwo.
szafa.kwartalnik.eu/
Art Pub Kultura
Poezja. Kultura. Wernisaże.
www.artpubkultura.blogspot.com