School
liczba publikacji: 11
liczba punktów: 86

Porzucony Aquapark cz. 3

            Pomimo, że był zawiedziony i wściekły zaczął się uspokajać. Przy kolejnym wydechu powietrza jego dziurki od nosa nadal się rozszerzały jak bykowi walczącemu w Corridzie. Po kilku takich wdechach i wydechach chemia mózgu stabilizowała się, a żółć przestawała wylewać się do wnętrza jego brzucha. Przez szybę w autobusie starał się odnaleźć coś nowego w widoku trasy, którą znał jak własną kieszeń. Zdawał sobie sprawę, że nerwy niczego nie ułatwią. Chciał szybko pomyśleć o czymś miłym. Przypomniał sobie o bladej cerze i zgrabnych zwinnych palcach dziewczyny. Wysiąść-Nie wysiąść? Sprawdzić? Czy sobie odpuścić? Przypuszczał, że właścicielka tych wszystkich interesujących go atutów może pracować niedaleko miejsca gdzie wysiadła, bowiem zdecydowanie jechała wówczas do pracy. Odezwała się jego intuicja sygnalizując mu kodem, że powinien to zrobić i odnaleźć ją. Dużo czasu spędził z przyjaciółmi włócząc się po mieście, a potem na kłótni w sali prób i teraz było już po ósmej wieczorem. Ale centrum handlowe zamykali dopiero za dwie godziny. Podjął decyzję i w ostatniej chwili zdołał wydostać się z autobusu przez domykające się  drzwi.

            Idąc środkiem ścieżki rowerowej, która prowadziła wprost pod samo centrum handlowe, starał się powkładać do odpowiedniej przegródki każdą z myśli. Podobnie jak w bibliotece, gdzie tekturowe kartoniki, ułożone alfabetycznie od których zapachu kręciło zawsze w nosie, tkwiły przebite metalowym prętem w drewnianych szufladkach. Gdy rozsunęły się przed nim drzwi i wszedł do środka marketu poczuł chłód klimatyzowanego wnętrza. Nie pominął żadnego kiosku, sklepu zoologicznego, księgarni czy restauracji. Pomimo to, nie znalazł bladej dziewczyny, której szukał. Zawiedziony wyszedł na papierosa. Gdy go odpalał, metaliczny dźwięk „H” opatentowany przez firmę Zippo, odbił się w przestrzeni wnęki przed głównym wejściem, zwracając uwagę kilku wchodzących ludzi. Wiktor zaciągnął się dymem jednocześnie unosząc głowę. Wtedy, dostrzegł rozświetlone logo sklepu sportowego Decathlon. Tam jeszcze go nie było. Zgasił dopiero co odpalonego papierosa (zdążył to zrobić na oczach tych samych ludzi, których zaintrygował dźwięk jego zapalniczki i ruszył w stronę sklepu). Drzwi oklejone folią w niebieskich barwach logo automatycznie się przed nim otworzyły. Zrozumiał, że zaniedbał kondycję, gdy zderzył się z regałem z czepkami i okularami do pływania. Ale dobrze się stało, bo w końcu ją zobaczył. Krótką chwilę przyglądał się jej zza regału. Była energiczna i roześmiana pomimo wyczerpującego dnia pracy. Kilka razy nawet chciał  podejść i porozmawiać, ale ostatecznie zdecydował się poczekać, aż skończy pracę. Kręcił się po parkingu przed sklepem. Część czasu przesiedział na krawężniku naprzeciw wyjścia obserwując wnętrze sklepu za ogromnymi szybami. W końcu się  doczekał. Było już po dziesiątej wieczorem i Wiktor właśnie obserwował  jak pracownicy wyłączali komputery, kasjerki liczyły pieniądze,   ochroniarze żegnali ostatnich klientów a inni gasili światło. Wszyscy powoli opuszczali budynek. Wychodzili przez ciężkie metalowe drzwi przeznaczone tylko dla personelu. Dziewczyny jednak pośród tych wszystkich wychodzących osób i gwarnie relacjonujących dzień pracy nie było. Wiktor siedząc na jeszcze ciepłym od słońca krawężniku zaczynał wątpić czy to w ogóle ma jakiś sens. Drzwi rozwiały jego wszelkie wątpliwości otwierając się po raz ostatni. Szła sama. Był pierwszy plus. Chciał ją uprzedzić w jakiś delikatny sposób o tym, że się do niej zbliża, powoli zaczęło się ściemniać a możliwe, że była zamyślona i mógł ją wystraszyć niespodziewanym- „Hej!”  Kiedy zdążyła przejść już połowę parkingu, on co raz szybciej zmniejszał dzielący ich dystans. Musiał jeszcze tylko jakoś spowodować, żeby stanęła i się odwróciła.

- Przepraszam Cię… He… Hej… - chrząknął i zawołał niskim i spokojnym głosem na tyle na ile tylko potrafił.

- Ja?- zapytała zaraz po tym jak przystanęła i odwróciła głowę w jego stronę.

- Tak- odpowiedział Wiktor. Postanowił nie owijać w bawełnę i przypomnieć jej jak razem jechali dziś autobusem i co o tym wszystkim myśli.

- Słuchaj bo…Jechaliśmy dziś razem autobusem. Siedziałaś obok mnie. Spędziłem sporo czasu na mieście a pomimo to myślałem wciąż o Tobie- Wiktor po reakcji jej ciała, rozpoznał to miłe zaskoczenie, kiedy ktoś sprawia tej drugiej osobie niespodziankę. Omal nogi się pod nim ugięły gdy zobaczył w jaki sposób robi to Ona.

- Czy naprawdę, przyszedłeś tu, bo dziś widziałeś mnie w autobusie?

- Tak. Wszystko na to wskazuje – powiedział, delikatnie się uśmiechając.

-  Ale skąd w ogóle wiedziałeś gdzie pracuję?

-  Nie wiedziałem. Domyśliłem się. Przeszedłem najpierw cały market. Potem zaglądałem do każdego sklepu,  a ponieważ Cię nie znalazłem w końcu odpuściłem i wyszedłem zapalić. Potem zorientowałem się, że przecież tu jest jeszcze Decathlon. Widziałem Cię jak stałaś i rozmawiałaś z kimś przy kasie. Pomyślałem, żeby podejść od razu ale w końcu postanowiłem poczekać do chwili aż skończysz pracę.

- Zaraz to ile Ty tu godzin już czekasz?

- Pomyślisz, że to jakaś obsesja- zaśmiał się Wiktor- Wydaje mi się, że jakieś półtorej godziny.

Oboje zaniemówili na chwilę. Wiktor, bo nie wiedział co ma dalej powiedzieć i zastanawiał się czy właśnie nie  zrobił z siebie wariata. Zwłaszcza, że dziewczyna już trzydzieści sekund nic nie odpowiedziała.

- Zaskoczyłem Cię prawda?

- Tak! I to bardzo miło! Po prostu nie wiem co Ci odpowiedzieć, bo nigdy mi się coś takiego nie przytrafiło. Pierwszy raz znalazłam się w takiej sytuacji.

- Zrobiłem z siebie wariata?

- Nie, absolutnie! Miło mi  Amelia. – przedstawiła się wyprostowując w jego kierunku smukłą rękę

- Wiktor miło mi- Bezzwłocznie się pochylił i pocałował jej dłoń.

- Słuchaj czy mógłbym odprowadzić Cię na przystanek?- zaproponował będąc jeszcze lekko spiętym. 

- W porządku. Albo wiesz co? Może się przejdziemy? Chciało by Ci się? – niespodziewanie zaproponowała Amelia.

- Tak oczywiście - Wiktor zgodził się bez wahania.

- A Ty? Czym się zajmujesz? - Amelia zapytała pierwsza po tym jak uszli już kawałek drogi.

- Wiesz co, to jest firma ze sprzętem ortopedycznym. Zajmuję się sprzedażą, ale nie lubię mówić o pracy
i  to ponad przeciętnie od ludzi, którzy zwykle o tym wspominają, kiedy chcą podkreślić jak bardzo nie lubią robić, tego co robią.

- To znaczy, że nie lubisz swojej pracy? Tak ?- zapytała.

- Dokładnie. Wiktor spojrzał na Amelię i zobaczył jej grymas zdziwienia na twarzy.

- To nie dobrze. Powinno się lubić swoja pracę- stwierdziła.

- Zniesmaczyłaś się? – zapytał, ale nie pozwolił jej odpowiedzieć- Wierzę w to, że ważne jest to, kim jesteśmy po pracy, a nie w pracy.

-  A Ty? Kim jesteś po pracy ?- zapytała.

- Gram. Piszę.

- O! A w co grasz ?

- Na perkusji.

-  Aha, a piszesz rozumiem książki, tak?

-  Tak, ale jeszcze żadnej nie skończyłem.

-  To jak możesz być pisarzem skoro nie napisałeś jeszcze żadnej książki?

– Nie powiedziałem, że jestem pisarzem tylko, że piszę. Piszę książkę, ale jeszcze jej nie skończyłem. Piszę swoją pierwszą książkę.

– Hmm, czego się jeszcze w tak krótkim czasie mogę dowiedzieć o Tobie ?- Wiktor wyczuł prawie nie wyczuwalną podchwytliwość w tym pytaniu.

– Oj wcale nie staram Ci się zaimponować. Po prostu tak wyszło z rozmowy. Sama zapytałaś mnie przecież czym się zajmuję.

–  I jak Ci idzie?

–  Z czym? Z pisaniem?

–  Mmh.

–  Wierzę, że dobrze i skutecznie.

–  Co masz na myśli?

–  Z całych sił staram się spełnić własne marzenia.

– Rozumiem, miło to słyszeć.- Amelia delikatnym uśmiechem wyraziła swoje uznanie dla takiego pomysłu, jednocześnie zaczesując koniuszkami palców kosmyk włosów, odsłaniając w ten sposób lewe ucho. Zupełnie jakby chciała w ten sposób, pochwalić się Wiktorowi, swoimi nowymi kolczykami z motywem Fleur-de-lis.

Podziel się Śledzik facebook Twitter blip.pl
Wyświetleń: 117  |  Dodano: 2017-12-05 06:17  |  Punkty od użytkowników: 0
Komentarze

Jeszcze nikt nie skomentował tej publikacji.
Bądź pierwszy!

Zobacz również
Demon: Lis Północy
opowiadania 2017-12-13 21:13
Wracamy do kampanii na północy!  Mam nadzieję że kilka następnych opowiadań zakreśli...
Porzucony Aquapark cz. 4
opowiadania 2017-12-12 16:26
Otwarte usta losu - o tomie K. Boczkowskiego słów kilka.
recenzje 2017-12-06 21:34
Złoty wawrzyn pozostanie złoty
Czytelnia | 2017-02-26 02:25
Małgorzata Południak
Raport z nie-tożsamości, Ewa Sonnenberg "Obca"
Akademia pisania | 2016-09-05 21:29
Paweł Dąbrowski
O sztuce, życiu i przyjaźni (I)
Autor allarte | 2016-09-05 21:24
Małgorzata Południak
Liryczni mężczyźni, spokój oceanu i dzika okolica
Czytelnia | 2016-09-05 21:11
Małgorzata Południak
Skłonności
Czytelnia | 2016-03-22 20:45
Małgorzata Południak
pokaż wszystkie »
SZAFa kwartalnik literacko artystyczny
Poezja. Proza. Krytyka literacka. Recenzje. Relacje z wieczorów poetyckich. Ekfraza. Wywiady. Teatr. Fotografia. Malarstwo.
szafa.kwartalnik.eu/
Art Pub Kultura
Poezja. Kultura. Wernisaże.
www.artpubkultura.blogspot.com