Autorzy

Klif




Zniekształcam się po rozmowach o dniach, które przebiegły rozkapryszone albo przejmujące, jak nigdy dotąd. Zawieszam tablice, pracę pamięci, wkuwanie na blachę. Jedno z twoich ulubionych twierdzeń, że wielki talent rodzi się ze świadomości. Fragmenty zdjęć, dziewczyn, ramion. Ich głębia wyłania się z mroku. Z detali, poza którymi nic nie ma. Ruch wiatru, a może dystansu. Problemy łączą, przylegają do wspomnień. Kleją się, aż strach stracić się z oczu. Lęk wetknąć w pokusy o wielu imionach. Rytuały wychodzenia, przechodzenia, polewania się wodą. Trwały blask, mordercze ilustracje i doprowadzanie do końca czegoś, czego nie ma. Wizualne byty, cybernetyczne podmioty liryczne, treściwe ciągi uformowane z liczb. Kultura opierająca się na niekompletności, na dziurze. Wrzucam w nią parki, ocean, owce. Męczę się ze skałami, oślepiającym słońcem. Przestrzeń pochłania plamy, łączy procesy myślowe, podłącza nas. Dziwacznie lub żartobliwie przystraja, jak gałęzie z drzew. Zmienia kąt widzenia.
Wyświetleń: 0  |  Dodano: 2018-01-08 18:00
Komentarze
Brak wyników.
Ostatnio na forum